czas temu ktoś zdeptał moje spojrzenie na życie-miłość,uczucia,czułość-stałam sie osoba chyba dalej tak bardzo kochająca a jednak strasznie skryta,niedostępna-mila a zarazem trzymająca dystans do tego co mnie otacza,,,nie nie zauważyłam tego od razu dopiero po jakimś czasie pewien mężczyzna uświadomił mi ze popełniam spore błędy jeżeli chodzi o partnerstwo-tak przyznaje miał racje-kochałam ale chyba bardziej bałam się tego słowa niz mogło mi sie wydawać.
Dzis czuje ze wracam do tej dziewczyny która była kiedyś,choć nie popełniam tych samych błędów co za młodych czasów na pewno nie pozwalam sobą manipulować,wiem ze uczucie miłości jest ważne-może najważniejsze lecz nie pozwalam się wypalać,nie rzucam sie w otchłań jak kiedyś,nie staram się kogoś na sile uszczęśliwiać...hmmmmmmmmmmmm w końcu jestem szczęśliwa,mam swoja rodzinę,nauczyłam się,iż nie warto przejmować się innymi którzy cale życie mieli cie za nic...kładę się i wstaje z uśmiechem na twarzy...